Czy można prowadzić firmę z gorącej plaży z pomocą LinkedIn? cz. 2

To jest kontynuacja tego artykułu

Początki testu

Słońce świeci, na dworze 20 stopnii. I jak tu pracować. Ok. Dziś mam wolne. Najwyżej popracuję wieczorem.

Czas na zwiedzanie. Planu nie było, ale poradników internetowych dziś sporo. Kilka klików nawigacja prowadzi do najważniejszych zabytków.

Godziny spędzone na poszukiwaniu apartamentu nie poszły na marne. Wszędzie blisko. Skrzyżowanie głównych ulic, fontanna wstydu – 2 min. od nowego „domu”.

Wieczorem czuję głód. Trzeba wreszcie coś zjeść. Restaruacja? Nie! Trzeba najpierw przetestować czy potrafię tu żyć podobnie jak w ojczyźnie.

Zakupy w znanym dyskoncie, „lokalne” produkty, gotujemy.

Ok, mamy wieczór. Czas coś porobić. 3h pracy. Mam dość. Początki nie wyglądają niezbyt obiecująco 🙁

 

Najważniejszy jest plan, ale i…

Idea wyjazdu jest prosta. Wyjechać, pozwiedzać, trochę odpocząć, ale i.. zarobić. Trochę ogień i woda. Pokusa wyjśćia i chłonięcia nowej lokalizacji jest bardzo silna.

Szybko dochodzę do wniosku, że najważniejszy jest plan. Plan układany trochę pod pogodę. Jak ma lać cały ranek to planujemy pracę. Jak piękna pogoda to wychodzimy.

Prosty system. 4×4:

  • 8:00-12:00 praca
  • 12:00-17:00 zwiedzanie
  • 17:00-21:00 – praca
  • 21:00+ miasto nocą 🙂

Wszystko niby pięknie, ale… pogoda zmienna jest. Jeśli w Polermo zapowiadają Ci ulewy od rana to nie zdziw się jak cały ranek będzie słońce. Tutejsze ulewy to czasem kilka kropli.

Pracując od 8:00 do 12:00, widząc piękne słońce (podczas gdy w kraju deszczowa zima) masz ochotę rzucić to wszystko i wyjść. Mimo, że lubię swoją pracę, wykonuję ją z przyjemnością to pokusa jest silna. Warto mieć zatem kilka wersji planu i umiejętność szybkiego podejmowania decyzji. Zmiana pogody? Zamieniamy najbliższe „4-ki”.

Odpowiednia organizacja i forma kontaktu

Oczywiście do tego potrzebujesz odpowiedniego trybu swojej pracy. I tu właśnie kocham LinkedIna i maila. Tekstowa komunikacja ma swoje wady. Często lepiej porozmawiać telefonicznie. Jej zaletą jest jednak brak potrzeby ustalenia wspólnego „wolnego czasu” na rozmowę. Piszesz i wysyłasz odpowiedzi kiedy masz czas. To samo Twój rozmówca.

Ok… (niby) trwa to dłużej. Ale czy na pewno? Ile razy musisz zadzwonić do swojego (potencjalnego) klienta, aby wreszcie doszło do rozmowy? Ile razy musisz mu przerwać (choćby dzwonkiem) jego zadania, nim uda Wam się porozmawiać?

Dobra, czasem jednak trzeba. Stosuję jednak prostą zasadę. Większość moich rozmów musi być umówiona. Konkretny, dzień, godzina, ale i temat rozmowy. Nie przyjmuję propozycji typu „chciałbym z Tobą porozmawiać, a o czym dowiesz się na spotkaniu”. Ja wiem, że książki, trenerzy uczą handlowców, że musisz się spotkać, zawsze. Rozmowa to minimum.

Guzik prawda. Jeśli domykam kontrakt na 1/2 roku, z obsługą wielu kont to jeśli klient się chce spotkać to grzecznie idę. Mój czas kosztuje, ale idąc na takie spotkanie wierzę, że to dobrze ‚sprzedany” czas. Jeśli ktoś wydaje dziesiąt-tysięcy to rozumiem, że musi mnie zobaczyć, porozmawiać, uwierzyć.

Co jeśli rozmawiamy o niższych kwotach?

Ofertę ułożyliśmy jednak tak, aby mieć proste do zrozumienia pakiety, w przyzwoitej cenie. Takiej, aby solidnie przygotowany opis wystarczył. Nad opisem spędziliśmy w sumie 1/2 roku. Co jakiś czas dodajemy nowe elementy. Owszem – ciągle nie ma tak, że większość klientów kupuje online, ze strony, bez pytania. Jednak mam do czego odesłać. Do solidnego opisu, który wierzę, że sporo wyjaśni. To zaoszczędza sporo czasu. Zarówno Twojego jak i klienta. Ten sposób działa, a jeśli zastosujesz go u siebie może dać Ci wolność dzięki której możesz podróżować.

 

Jeśli już mowa o pieniądzach to czas zapytać

Ile to kosztuje?

Prawidłowa odpowiedź brzmi oczywiście… to zależy 🙂 Zależy od tego ile zarabiasz i jaką będziesz mieć wydajność na miejscu. Jeśli dobrze zarabiasz, a Twoja wydajność wzrośnie to jest duża szansa, że koszty będą zerowe, a nawet „ujemne”. Początki może były ciężkie, ale z czasem miałem coraz większą motywację do pracy. W moim przypadku dodatkowym zyskiem była kondycja zdrowotna. Ustały częste bóle zatok przy których nie jestem w stanie efektywnie pracować. Test był dość krótki więc nie podejmę się wyliczenia. Jedno jest jednak pewne. Gdy czekają na Ciebie piękne widoki chcesz jak najszybciej skończyć. Przy nastawieniu na zadania pracuje się dużo efektywniej. To oczywiście powoduje, że pracujesz mniej, za te same lub większe pieniądze czyli per godzina zarabiasz więcej!

Skupiając się jednak na samych kosztach:

Bez specjalnego poszukania apartament w samym centrum Palermo dostaniesz za ok 500 zł tygodniowo. To opcja dla wygodnych – 50 m2 dla jednej osoby w samym centrum starego miasta.

Jeśli chodzi o wyżywienie to zależy czego oczekujesz. Gotując coś samemu z lokalnych produktów z targowisk lub kupując gotowce w dyskontach zmieścisz się w kwocie 25-40 zł dziennie. Restauracje to wydatek min. od 50 zł /dzień chociaż makarony można kupić nawet za 4 EUR.

 

Podsumowanie

Podsumowanie napiszę już wkrótce.

Na komentarze czekam na LinkedIn.